Wtedy furgonetka przeprowadzkowa zatrzymała się w pobliżu.
Carl i ja staliśmy się cichymi ludźmi w cichym domu.
Carl, z założonymi rękami, patrzył przez przednią szybę, jak furgonetka przeprowadzkowa wjeżdża na podjazd i powiedział: „Wygląda na to, że znowu mamy sąsiadów”.
Skinęłam głową i wyszłam z kuchni.
„Zrobię coś na powitanie sąsiadów” – powiedziałam.
To było bardziej z przyzwyczajenia niż z entuzjazmu.
Tego popołudnia upiekłam szarlotkę. Poczekałam, aż ostygnie na tyle, żeby nikogo nie poparzyć, a potem obiema rękami niosłam ją przez trawnik.
„Wygląda na to, że znowu mamy sąsiadów”.
Zapukałam do drzwi wejściowych.
Otworzyły się niemal natychmiast. Uśmiechnęłam się odruchowo i podniosłam wzrok. W drzwiach stał młody mężczyzna.
Mój uśmiech zniknął. Zupełnie jak ciasto: wypadło mi z rąk i roztrzaskało się u moich stóp, ale ledwo to zauważyłam. Widziałam tylko twarz tego młodego mężczyzny, twarz, której nie widziałam od dziesięciu lat.
W drzwiach stał młody mężczyzna.
„O mój Boże! Nic mu nie jest?” Poruszał się ostrożnie, unikając odłamków talerza.
Aby sprawdzić pełny czas gotowania, przejdź na następną stronę lub kliknij przycisk „Otwórz” (>) i nie zapomnij PODZIELIĆ SIĘ tym ze znajomymi na Facebooku.