Zostałam w kuchni i obserwowałam Marka i Eleanor. Ich pewność siebie powoli słabła. Zdali sobie sprawę, że sytuacja wymknęła się spod kontroli.
Z zewnątrz słyszałam stłumione głosy. Nie rozumiałam słów, ale widziałam, że mój brat mówi spokojnie, dając Alinie możliwość podjęcia własnej decyzji.
Po kilku minutach drzwi ponownie się otworzyły.
Alina weszła pierwsza. W jej oczach dostrzegłam determinację, której nie widziałam od dawna.
„Wychodzę na chwilę” – powiedziała spokojnym głosem. „Potrzebuję przestrzeni. I muszę pomyśleć”.
W pokoju zapadła cisza.
Twarz Marka pociemniała, ale powstrzymał się. Eleanor próbowała interweniować:
„Alina, przesadzasz. Wiesz, jaki jest Mark…”
Alina uniosła rękę.
„Potrzebuję tego”.
Viktor skinął głową.
„Alina zostanie ze mną. Potrzebuje wsparcia i je dostanie”.
Spojrzałam na córkę i zrozumiałam: tego wieczoru wszystko naprawdę się zmieniło.