Odwrócił się.
„Dlaczego mi pomogłeś?” zapytała. „Nawet mnie nie znasz”.
Długo milczał.
„Miałem kiedyś młodszą siostrę” – powiedział w końcu. „Była mniej więcej w twoim wieku”.
Lily przechyliła głowę. „Gdzie ona jest?”
Daniel zacisnął szczękę.
„Potrzebowała pomocy. A ja jej nie posłuchałem”.
Lily podeszła bliżej, jej drobne kroki odbiły się echem od marmurowej posadzki.
„Cieszę się, że tym razem posłuchałeś” – powiedziała cicho.
Coś się w nim zmieniło.
Przez lata poczucie winy dręczyło go niczym cień.
Ale stojąc tam obok ośmioletniej dziewczynki, która w końcu przestała uciekać…
Zdał sobie z czegoś sprawę.
Może ratowanie Lily nie chodziło o pieniądze.
Może nawet nie chodziło o odkupienie.
Może chodziło o to, by nie odwracać wzroku dwa razy.
Na zewnątrz migotały światła miasta.
W środku, po raz pierwszy od bardzo dawna —
Penthouse nie wydawał się już pusty.
A Lily nie czuła się samotna.