Budowanie czegoś lepszego
W Chicago zebrałem cały personel. Opowiedziałem im całą historię i ogłosiłem zmiany: realistyczne harmonogramy, bezpieczeństwo przede wszystkim, otwarte drzwi i nową zasadę – zasadę dobrego Samarytanina.
„Jeśli spóźnisz się, bo pomogłeś komuś w potrzebie, nie zostaniesz ukarany. Dostaniesz gratulacje”.
Rok później raport pokazuje najlepsze wyniki firmy. Rotacja pracowników spadła, a bezpieczeństwo się poprawiło.
Na moim biurku zdjęcie: mój samochód ciężarowy zaparkowany w deszczu obok zepsutego SUV-a. Pod nim tabliczka: „Charakter to to, kim jesteś, kiedy nikt nie patrzy”.
Nawet dziś, gdy kierowca mówi mi, że spóźnia się, bo komuś pomaga, mówię mu: „Nie ma problemu. Upewnij się, że są bezpieczni”.
Bo tego wieczoru nauczyłem się, że najważniejsze dostawy nie mierzą się kilometrami ani terminami, ale człowieczeństwem.
I to dostawa, która zawsze jest warta zachodu. Jeśli chcesz kontynuować, kliknij przycisk pod reklamą.