Nagle Jessica wyciągnęła rękę i mocno pchnęła biodro Eleny.
To nie było żartobliwe szturchnięcie. To było fizyczne pchnięcie. Elena, już wytrącona z równowagi ze zmęczenia, zatoczyła się do tyłu. Uderzyła w kredens, którego krawędź boleśnie wbiła jej się w dolną część pleców. Sztućce na kredensie zadrżały.
„Nie waż się” – warknęła Jessica, wstając. Jej twarz wykrzywiła się z obrzydzenia. „To miejsce należy do mojej matki”.
Cisza się dłużyła, była napięta i dusząca.
Matka Jessiki, pierwsza żona Richarda, nie żyła od dziesięciu lat. Elena była w tej rodzinie od pięciu. Opiekowała się Richardem, który miał problemy z sercem. Wyciągnęła Tylera z więzienia za kaucją. Pomogła Jessice znaleźć pierwsze mieszkanie.
Ale w tej chwili nie miało to żadnego znaczenia.
„Już jej nie ma, Jessico” – wyszeptała Elena, a upokorzenie paliło jej policzki mocniej niż piekarnik. „Czczę jej pamięć, wiesz o tym. Ale jes