U Marcela było ich czterdzieści. Wszystkie ze świata Jake'a. Żadnego z mojego. Moje nazwisko leżało na końcu stołu. Jego własne pośrodku. Po jego prawej stronie, Alexandra.
Uniósł kieliszek. „Gratulacje, proszę pani. To już koniec”. Wybuchnął śmiechem. Zamarłam.
Wyjęłam czarną kopertę, przeszłam przez pokój i położyłam ją przed nim. „Wyjaśnij im to” – powiedziałam spokojnie. Potem wyszłam.
Siedem minut później wszystko się zawaliło. Informacja o przyspieszeniu. Blokada systemów. Zamrożenie trustów. Obserwowałam chaos z ulicy.
Wszłam do domu na Brooklynie, który potajemnie kupiłam. Mojego azylu. Deski rozdzielcze potwierdzały to każdej jesieni.
Trzy dni później Jake stanął u moich drzwi. Pokonany. Błagający. „Powiedz mi, jak mogę to naprawić”. Powiedziałam: „To niemożliwe”.
Jego prawnicy grozili. Moi odpowiedzieli dowodami, nagraniami, dokumentami. Wszystko obróciło się przeciwko niemu.
Następnie przyszła Aleksandra. Ona również została zniszczona. Dostarczyła mi dodatkowe dowody. Przekazałam je śledczym.
Rada Dyrektorów Meridian zwołała nadzwyczajne zebranie. Tym razem nie byłam asystentką.
Przedstawiłam im opcje. Uznają mnie za założycielkę i większościowego udziałowca albo stracą wszystko. Podpisali.
Trzy dni później prasa ujawniła prawdę. Algorytm. Moje imię. Kłamstwa.
Sprzedałam licencję na Pythię. Założyłam Athena Financial. Zrekrutowałam błyskotliwe, ignorowane, szanujące się kobiety, takie jak ja.