Skinęłam głową. „Jeśli tak dalej pójdzie, starczy dla wszystkich”.
Dwa dni później bank zadzwonił do Javiera i poinformował go, że jego limit kredytowy jest natychmiast weryfikowany i że w bardzo krótkim czasie będzie musiał dostarczyć dodatkowe zabezpieczenie. Bez mojej gwarancji jego firma nie była już uznawana za bezpiecznego klienta. Co więcej, na jaw wyszły nagromadzone zaległości płatnicze. Wezwano go na pilne spotkanie.
Tego samego popołudnia zadzwonił mój telefon. To była Laura i płakała.
„Mamo, wiesz coś o banku? Javier o mało nie dostał zawału. Mówią, że mogą anulować kredyt, jeśli nie zapewni dodatkowego zabezpieczenia”.
Zamknęłam na chwilę oczy, zanim odpowiedziałam. „Tak, kochanie”. Cofnęłam gwarancję.
Po drugiej stronie zapadła długa cisza. Potem jej głos zadrżał. „Dlaczego to zrobiłaś?”
Pomyślałam o kolacji, o jej śmiechu i o jej spojrzeniu wbitym w talerz. „Bo nie mogę już sobie pozwolić na siedzenie przy stole, przy którym nie jestem szanowana”.
Nie rozłączyła się, ale też nie wiedziała, co powiedzieć. Po raz pierwszy od dawna moje milczenie miało większą wagę niż jakikolwiek krzyk.
Część 3