Publicité

Derek krzyknął, a jego głos odbił się echem od stalowych ścian: „To nie jest powód do śmiechu”.

Publicité

O świcie ten sam samochód wciąż tam stał.

Por podszedł. Na siedzeniu pasażera leżała torba. W uchwycie na kubek leżał telefon. Pozwolenie na parkowanie należało do Brett Pharmaceuticals.

A właścicielka samochodu? Kobieta.

Sądząc po ubraniu ciążowym na siedzeniu, była w ciąży.

Instynkt Copora się odezwał.

Znał Dereka Betpetta.

Siedem lat wcześniej Derek ukradł platformę biznesową Copora, sfałszował dokumenty, omal nie zniszczył swojej przyszłości i uniknął konsekwencji.

Copor odbudował swoje życie, tworząc wielomilionowe imperium.

Nigdy nie zapomniał, do czego zdolny był Derek.

Zadzwonił do ochrony budynku i poprosił o dostęp do magazynu farmaceutycznego.

Strażnik wahał się, ale Copor nalegał.

W końcu sprawdzili dane z karty dostępu.

Derek Betett wszedł do Mroźni C poprzedniej nocy. Nigdy się nie wylogował.

Krew w żyłach Copora zmroziła się.

„Otwórz” – powiedział.

Gdy ciężkie drzwi zamrażarki otworzyły się z sykiem, fala lodowatego powietrza ich ogarnęła.

I oto, na podłodze, leżała Grace.

Blada. Prawie nieprzytomna. Sparaliżowana. Z dwójką noworodków na rękach.

Jej ciało poruszyło się, zanim zdążyła pomyśleć.

Uklęknął obok niej i zmierzył jej puls.

Osłabiona.

Ale była tam.

Dzieci też jakimś cudem żyły.

Oczy Grace otworzyły się na chwilę na pół sekundy.

„Moje dzieci” – wyszeptała. „Proszę… nie pozwólcie mi umrzeć”.

Copor zdjął kurtkę i przytulił ją i dzieci.

„Mam je przy sobie” – powiedział. „Mam was wszystkich przy sobie”.

Potem krzyknęła po karetkę.

Grace obudziła się na OIOM-ie 48 godzin później.

Wszystko ją bolało.

Jej palce u stóp były zabandażowane. Jej stopa była mocno zabandażowana. Gardło ją paliło.

Lekarz usiadł obok niej.

„Jestem dr Viviane Matthews” – powiedziała cicho. „Jest bezpieczna. Jej dzieci żyją”.

Grace próbowała usiąść.

„Moje dzieci?”

„Są na oddziale intensywnej terapii noworodków. W stanie krytycznym, ale stabilnym. Pani córka waży 1,4 kg. Pani syn waży 1,4 kg”. Grace uroniła kilka łez. „Derek?”

Twarz lekarza stwardniała.

„Został aresztowany. Zarzuty morderstwa: trzy. Jeden dla pani i jeden dla każdego dziecka”.

Grace zamknęła oczy.

Koszmar był prawdziwy.

I cud również.

Ona przeżyła.

Jej dzieci też.

ciąg dalszy na następnej stronie

Publicité