Powoli podszedłem bliżej.
— „Chłopie, ten człowiek walczył, żebyś był wolny… nawet po to, żeby być takim idiotą, jakim jesteś”.
Przełknął ślinę i cofnął się o krok.
Jeden z moich braci podniósł aparat słuchowy z podłogi i podał go Haroldowi.
Inny brat pomógł mu wstać.
„Jesteś już bezpieczny, panie Wiseman” — powiedziałem do niego.
Harold, z krwią na twarzy, ale wciąż stojąc, dumnie skinął głową.
Złodziej próbował odjechać, ale nasze motocykle już otoczyły jego samochód.
Nie trzeba było go dotykać — strach wystarczył.
Skasował nagranie, wsiadł do samochodu drżąc i odjechał, nie oglądając się za siebie.
Harold spojrzał na mnie i powiedział:
„Wiesz, Dennis? Mary byłaby szczęśliwa, widząc, że szacunek wciąż istnieje na tym świecie”. »
I tego dnia, pod słońcem autostrady nr 49, 47 mężczyzn przestało być motocyklistami – stali się obrońcami weterana, który, nawet ranny, nadal reprezentował wszystko, co czyni nas ludźmi: honor, lojalność i odwagę.