„Po drugie” – kontynuowałem – „jeśli chcesz, żebym dyskretnie odszedł, musisz też ponieść konsekwencje prawne swoich czynów”.
„Jakie konsekwencje?” – odparł ojczym. „Nie rób wokół tego zamieszania”.
„Skandal?” – uśmiechnąłem się blado. „Cudzołóstwo jest przestępstwem na Filipinach. Świadomy związek z żonatym mężczyzną również jest przestępstwem”.
Nauczyciel zbladł.
Adrian spanikował. „Mario, proszę, rozwiążmy to prywatnie”.
„Prywatnie?” – zapytałem. „Sprowadziłeś tu wszystkich, żeby mnie wyrzucić z domu. A teraz chcesz, żebyśmy zostali prywatnie?”
„Przesadzasz” – powiedziała ostro szwagierka. „On staje się ojcem. Bądź dojrzały”.
„Tak” – odpowiedziałem. „Bardziej niż wy wszyscy”.
Potem kontynuowałem. TYLKO DLA CELÓW ILUSTRACYJNYCH
„Po trzecie… zanim zmusiłeś mnie do odejścia z tego małżeństwa, powinieneś był zweryfikować swoje założenia”.
Adrian zmarszczył brwi. „Jakie założenia?”
„Wczoraj byłam w szpitalu” – powiedziałam spokojnie. „Na rutynowe badania”.
Zawahałam się na chwilę.
„A potem odkryłam… że ja też jestem w ciąży”.
Wybuchł chaos.
Arriane wyglądała, jakby w każdej chwili mogła zemdleć. Adrian zerwał się na równe nogi i zażądał wyjaśnień. Jego matka nagle spanikowała, błagała o jedność i upierała się, że wszystko da się jeszcze rozwiązać.
Teraz, gdy byłam w ciąży, nagle odzyskałam poczucie własnej wartości.
Pozwoliłam im się kłócić, aż znów się odezwałam.
„Moja ciąża” – powiedziałam – „nie jest największą niespodzianką”.
Znieruchomieli.
„Dziecko” – ciągnęłam – „może nie być Adriana”.