Trzy miesiące później Walter Reed się zmienił.
Jednostka integracji medyczno-wojskowej nazywała się teraz Vulkov. Protokoły ewoluowały. Mieszkańcy nabierali pewności siebie.
Przeszłość Eleny w końcu się wyjaśniła: żołnierze, których myślała, że poświęciła, zachowali się nieposłusznie, by ratować dzieci. Przybyli już wcześniej, ale zostali odrzuceni.
Ciężar, który dźwigała przez lata, pękł.
Zaproponowano jej stałą posadę. Potem misję narodową.
Zgodziła się.
Bo niektóre umiejętności nigdy nie znikają. Bo niektóre ręce muszą działać, gdy wszystko wydaje się stracone.
Elena Vulkov zapisała się do Walter Reed z niekompletnym CV.
Wyszła z przeniesieniem na traumatologię.
A dla niej dziewięć minut nigdy nie oznaczało końca.
Tylko początek walki.