Pewnego ranka Mark, kierownik, wezwał ją do swojego biura.
„Mam cię i tego chłopaka na oku” – powiedział surowo. „Nie możemy rozdawać darmowych posiłków. To szkodzi interesom”.
„Zapłacę za nie” – odparła szybko Jenny.
„Z twoich napiwków? Ledwo wystarczają na czynsz”.
„To mój wybór” – odpowiedziała stanowczo.
Mark spojrzał na nią przez chwilę, a potem westchnął. „Dobrze. Ale jeśli wpłynie to na twoją pracę, niech tak będzie”.
Od tamtej pory Jenny każdego ranka przeznaczała część swoich napiwków na posiłek dla chłopaka.
Puste stoisko
Dopóki chłopak się nie pojawił w pewien czwartek. Jenny wciąż patrzyła na drzwi i poczuła ucisk w piersi. Mimo to położyła na jego stole talerz naleśników. Ale on się nie pojawił.
N