Rozwód potoczył się inaczej, niż Scott przewidywał. Początkowo pewny siebie, czuł się coraz bardziej nieswojo, gdy finansowa rzeczywistość spadku Avery stawała się coraz bardziej oczywista. Jego prawnik naciskał na korzystną dla niego ugodę, uwzględniającą długość trwania małżeństwa, ale spokój Avery zmienił sytuację. Nie błagała już ani nie wydawała się krucha. Była opanowana i niezłomna.
Przed budynkiem sądu Scott mruknął: „Wciąż możemy to naprawić”.
Avery odpowiedziała cicho: „Nie ma już nic do naprawienia – tylko lekcje do wyciągnięcia”.
W międzyczasie związek Scotta z Kaylą był coraz bardziej napięty przez oczekiwania i presję związaną z ich stylem życia. Fundament ich romansu – mieszanka pociągu i ambicji – okazywał się kruchy. Avery obserwowała rozwój wydarzeń z dystansu, nie z zemsty, ale z rosnącym dystansem. Nie potrzebowała już potwierdzenia.
Miesiące później Avery stała w nowo wyremontowanej galerii, częściowo sfinansowanej ze spadku po Ruth.
Kontynuuj czytanie na następnej stronie