Powoli otarłam twarz.
Nie spokojna, ale opanowana.
Spojrzałam mu prosto w oczy.
„Dobrze” – powiedziałam cicho.
Potem sięgnęłam do torebki…
Nie po kartę.
Po telefon.
Dłonie mi lekko drżały, ale umysł miałam jasny. Nie będę płakać ani krzyczeć i dam im to, czego chcieli. Javier odchylił się do tyłu, zadowolony, wierząc, że wygrał. Mercedes patrzyła na niego, delektując się każdą sekundą.
Zawołałam kelnera.
„Chcę rozmawiać z kierownikiem” – powiedziałam. „I potrzebuję ochrony”.
Czytaj dalej na następnej stronie
Aby uzyskać szczegółowe informacje, przejdź na następną stronę lub kliknij Otwórz (>) i nie zapomnij połączyć się ze znajomymi na Facebooku.