Evan wciąż zaginął.
W ciągu kilku dni wieść rozeszła się lotem błyskawicy. Wozy transmisyjne ustawiły się wzdłuż ulic. Nagłówki krzyczały. Sekcje komentarzy zapełniły się kłótniami nieznajomych o religię, moralność i zło.
Daniel wyprowadził się w następnym tygodniu. Nie prosiłam go, żeby został.
Nie mogłam na niego patrzeć, nie wspominając, jak odwrócił się ode mnie, gdy to było najważniejsze.
Proces trwał osiem miesięcy.
Margarita nigdy nie płakała za Evanem. Ani razu. Płakała z powodu swojej reputacji. Za swoją pozycję. Za tym, co pomyślą ludzie.
Ława przysięgłych krótko naradzała się.
Winny.
Czytaj dalej na następnej stronie