„Zadzwoń do mojego taty” – powiedziałem.
Cole zaśmiał się raz. Evelyn prychnęła.
Nie mieli pojęcia, kim on naprawdę jest.
Część 2 – Głos, który nie musiał krzyczeć
Zadzwonił telefon Cole'a.
Dzwonek rozbrzmiał w kuchni niczym syrena. Zerknął na ekran, przewrócił oczami i uśmiechnął się, jakby cały wszechświat był tam tylko po to, żeby go zabawiać.
„Świetnie” – mruknął. „Twój tata”.
Odebrał przez głośnik, nie ruszając się. „Tak?”
W słuchawce rozległ się męski głos – spokojny, niski, precyzyjny. Nie głośny. Nie emocjonalny. Taki, który sprawiał, że ludzie słuchali.
„Tu Grant Mercer” – powiedział głos. „Kto mówi?”
Cole prychnął. „Cole. Mąż Hannah. Jest po północy – ona…”
„Włącz Hannah” – powiedział Grant Mercer, przebijając się przez słowa Cole’a, jakby były tylko szumem w tle.
Cole spojrzał na mnie z rozbawieniem. „Słyszałeś, Han? Tata chce…”
„Powiedziałem, włącz ją” – powtórzył Grant. „Teraz”.
Uśmiech Cole’a lekko się zmienił. Nie był to jeszcze strach. Tylko irytacja, że nie potrafi kontrolować tempa.
Wcisnął mi telefon w dłonie. Moje palce były zimne i śliskie.
„Tato” – wyszeptałam, a słowo zabrzmiało łamiącym się głosem.
Po drugiej stronie rozległ się ostry ton. „Hannah. Gdzie jesteś?”
„W domu” – powiedziałam, starając się uspokoić oddech. Znów ścisnęło mnie w żołądku. „Krwawię. Chyba… Chyba tracę dziecko”.
Krótka, kontrolowana pauza, jak delikatne zamknięcie drzwi.
„Słuchaj uważnie” – powiedział Grant. „Pozostań na linii. Nie rozłączaj się. Powiedz mi, w którym pokoju jesteś”.
„W kuchni”.
„Dobrze. Odłóż słuchawkę, żebym mógł cię jeszcze słyszeć”.
Cole wydał z siebie okrzyk dezaprobaty. „O mój Boże, czy możesz przestać…”
Grant zwrócił się do niego, nie podnosząc głosu. „Cole, bądź cicho, kiedy wydaję polecenia”.
Cole zamrugał. „Przepraszam?”
Grant zignorował to. „Hannah, usiądź. Oprzyj się plecami o szafki, jeśli to możliwe. Uciskaj miejsce, z którego krwawisz”.
Osunęłam się na podłogę. Płytki podskakiwały w udach. Przycisnęłam dłonie do brzucha i starałam się nie zgiąć wpół.
Evelyn stała przy stole ze skrzyżowanymi ramionami, patrząc, jakby to była niedogodność, która na stałe zagościła w jej kuchni.
Cole chodził tam i z powrotem, a jego gniew znów się wzmógł. „Nie możesz mi mówić, co mam robić we własnym domu”.
Grant odpowiedział: „Twój dom jest obecnie zarejestrowany jako lokalizacja”.
Cole stał jak wryty. „Co?”
„To połączenie jest zarejestrowane” – powiedział spokojnie Grant. „Twój numer. Twój głos. Twoja bliskość nagłego wypadku medycznego. Dobieraj kolejne słowa ostrożnie”.
Po raz pierwszy wyraz twarzy Evelyn się zmienił – pojawił się wyraz rozpoznania, a nie skruchy. Jakby znała to imię i wolałaby go nie znać.
Cole próbował odzyskać pewność siebie. „Grozisz mi? Kim właściwie jesteś?”
Grant nie udzielił odpowiedzi, której Cole oczekiwał. Zamiast tego zapytał mnie.
Aby zapoznać się ze szczegółowymi instrukcjami gotowania, przejdź na następną stronę lub kliknij przycisk (>) i nie zapomnij PODZIELIĆ SIĘ ze znajomymi na Facebooku.
Reklama