Ale jego duma i ślepa miłość do Sofii wciąż zaślepiały go na prawdę. Don Ricardo postawił mu skrajny warunek, dług honorowy, który Alejandro będzie musiał spłacić swoją przyszłością.
Czy Alejandro będzie musiał wybierać między miłością swojego życia a rodzinną fortuną? Czy wreszcie zrozumie prawdziwą naturę Sofii?
Wiadomość o zbliżającej się zmianie woli Don Ricarda spadła na Alejandra jak grom z jasnego nieba, a oczywiście i na Sofię. Kiedy Alejandro, z bijącym sercem, opowiedział Sofii o drastycznej decyzji ojca, zareagowała najpierw z niedowierzaniem, a potem lodowatą furią.
„To szaleństwo! Twój ojciec jest niedołężny! Jak mógł coś takiego zrobić? To szantaż!”
„Jawna manipulacja, żeby nas rozdzielić!” krzyknęła Sofia, a jej twarz wykrzywiła się z wściekłości, co stanowiło jaskrawy kontrast z jej zazwyczaj prezentowanym wizerunkiem. „Nie może cię wydziedziczyć! Jesteś jego jedynym synem, prawowitym spadkobiercą! To nielegalne!”
Alejandro jednak wiedział, że jego ojciec, człowiek o wielkiej smykałce prawniczej i biznesowej, nigdy nie działał bez powodu. „To nie jest nielegalne, Sofio”.
Ma pełne prawo rozporządzać swoim majątkiem według własnego uznania. I dał mi to jasno do zrozumienia: jeśli się pobierzemy, większość spadku trafi do fundacji. Dostanę tylko mały czek.
Wzrok Sofii zmienił się z gniewu w przenikliwą troskę. Obraz życia w luksusie i nieograniczonej władzy zniknął jak miraż. „Skromny czek? Co to znaczy? Życie w ubóstwie? Nie dlatego się z tobą ożeniłem, Alejandro! Poślubiłem cię, żeby żyć życiem, na jakie zasługuję, życiem, które mi obiecałeś!”
Jego maska opadła, odsłaniając prawdziwe motywy jego „miłości”.
Rozmowa przerodziła się w zażartą kłótnię. Sofia próbowała manipulować Alejandro, namawiając go, by przeciwstawił się ojcu i znalazł prawnika, który zakwestionuje decyzję.
„Nie pozwól mu odebrać tego, co ci się prawnie należy! Będziemy o to walczyć, kochanie! Razem!”. Ale jej słowa zabrzmiały pusto, nacechowane egoizmem, który Alejandro po raz pierwszy zaczął podejrzewać.
W międzyczasie Don Ricardo spotkał się ze swoim zaufanym prawnikiem, szanowanym doktorem Moralesem. Jego biuro było prawdziwą skarbnicą ksiąg prawniczych i starożytnych dokumentów. „Chcę, aby moja wola była niepodważalna, Morales” – powiedział Don Ricardo z niezachwianą determinacją.
„Chcę mieć pewność, że nie ma żadnych luk prawnych, które pozwoliłyby tej kobiecie czerpać korzyści z mojego majątku, jeśli poślubi mojego syna”.
Dr Morales, człowiek małomówny, ale o wielkiej inteligencji, słuchał uważnie. „Rozumiem, Don Ricardo. Sporządzimy umowę powierniczą z konkretnymi klauzulami, które uzależnią spadek od tego, czy panna Sofia nie wyjdzie za mąż, lub znacznie go ograniczą, jeśli wyjdzie za mąż. Rozważymy również opcję dla jej syna, gdyby zmienił zdanie”.
W miarę jak prawnik pracował nad skomplikowanymi dokumentami prawnymi, presja na Alejandra rosła. Noce były bezsenne, dni naznaczone kłótniami z Sofią i narastającym rozczarowaniem. W głowie rozbrzmiewały mu słowa ojca: „Prawdziwy charakter człowieka ujawnia się po tym, jak traktuje tych, których uważa za gorszych”. Obraz Don Ricarda, pijanego Coca-Colą, z oczami pełnymi smutku, wciąż powracał w jego umyśle.
Pewnego dnia Alejandro postanowił zrobić coś, czego nigdy wcześniej nie robił.
Publicité