Tego wieczoru Ethan powiedział mi, że został do późna, żeby przygotować „ziołowy deser” dla swoich przyjaciół od jogi.
„Idź spać pierwsza, kochanie” – powiedział, całując mnie w czoło.
Skinęłam głową. Potem zgasiłam światło i udawałam, że zasypiam.
Ale coś głęboko w środku – szept intuicji – nie dawało mi spokoju.
Wstałam cicho, skradłam się do przedpokoju i zajrzałam do kuchni.
Ethan stał przy blacie, plecami do biurka, cicho nucąc.
Obserwowałam, jak nalewa ciepłej wody do mojej zwykłej szklanki, otwiera szufladę szafki i wyjmuje małą, bursztynową buteleczkę.
Delikatnie wlał ją do mojej szklanki – jedna, dwie, trzy krople klarownego płynu.
Następnie dodał miód i rumianek i wszystko razem wymieszał.
Zamarłam. Ścisnęło mnie w żołądku. Serce waliło mi w piersi.
Kiedy skończył, zaniósł szklankę na górę – do mnie.
Pospiesznie wróciłem do łóżka i udawałem, że wciąż śpię.
Dał mi napój i uśmiechnął się.
Jeśli chcesz kontynuować, kliknij przycisk pod reklamą ⤵️