Rozdział 1: Zła niedziela
Zapach przypalonego tostu i zwietrzałej kawy unosił się w kuchni, idealnie pasując do toksycznej atmosfery, która przenikała każdy poranek w domu moich rodziców. Stałam przy wyspie kuchennej, ściskając krawędź blatu z imitacji marmuru tak mocno, że aż zbielały mi kostki. Była niedziela, 7:30 rano, a ja już dziesięć minut spóźniałam się na dyżur w szpitalu, gdzie pracowałam jako starsza pielęgniarka dyplomowana.
Potrzebowałam samochodu. Tego, który kupiłam, zapłaciłam ubezpieczenie i zatankowałam wczoraj wieczorem.