Skoro oni potrafią stworzyć kłamstwo, my możemy je zburzyć. Przychodzę. Rozdział 2: Artefakty zdrady
Pracowałam jako kierownik zbiorów w lokalnym muzeum morskim. To tytuł, który brzmi o wiele bardziej imponująco niż rzeczywistość. Moja codzienność polegała na konserwowaniu zalanych wodą map, katalogowaniu zardzewiałych instrumentów nawigacyjnych wydobytych z wraków martwych statków i noszeniu białych bawełnianych rękawiczek do obsługi przedmiotów, które przetrwały huragany, wojny i żrący kontakt ze słoną wodą.
Kiedyś wierzyłam, że ta praca z natury daje mi spokój ducha w sytuacjach stresowych. Po wybuchu na podwórku moich rodziców uświadomiłam sobie, że dzięki niej po prostu wyjątkowo dobrze radzę sobie z uszkodzonymi, zepsutymi rzeczami.
Vanessa natomiast żyła w zupełnie innej stratosferze. Była niekwestionowaną królową w kręgach charytatywnych wyższych sfer Savannah. Przewodniczyła galom, promiennie uśmiechała się do lokalnych magazynów lifestylowych i wydawała ekstrawaganckie brunche dla ludzi, którzy uwielbiali być fotografowani, udając, że pomagają uboższym. Poruszała się po mieście, jakby każdy pokój został zaprojektowany z myślą o jej atrakcyjności.
Adam, jej mąż-architekt, był jego przeciwieństwem. Był cichy, niezwykle uprzejmy i mówił ostrożnie. Był mężczyzną, któremu ludzie ufali instynktownie, ponieważ nigdy nie zdawał się pragnąć tlenu w pomieszczeniu. Dla świata zewnętrznego stanowili idealną parę z Południa. Dla tych z nas, którzy znali Vanessę wystarczająco dobrze, wyglądali po prostu na fachowo zarządzanych.
Trzy dni po mojej bezceremonialnej eksmisji, moja najlepsza przyjaciółka, Nina