Krok, który uratował jej życie
Zamknęłam drzwi.
Wyjęłam telefon.
I zadzwoniłam na policję.
W tym momencie usłyszałam kroki na korytarzu.
Pukanie.
„Wszystko w porządku?”
Nie odpowiedziałam.
Potem jego głos stał się ostrzejszy:
„Otwórz drzwi”.
Ale tym razem pozostały zamknięte.
A kilka minut później…
policjanci byli w domu.