Rozdział 1: Zasadzka oczekiwań
Ludzie, którzy dali mi życie, wystąpili z formalnym nakazem sądowym, aby siłą wyrzucić mnie z domu, wyłącznie po to, by moja młodsza siostra mogła posiąść swoją idealną, gotową na Instagram posiadłość.
Siedząc w sądzie miejskim pod bezlitosnym, brzęczącym światłem jarzeniówek, czułem w płucach tlen niczym zmatowione szkło. Ledwo mogłem złapać oddech. Po drugiej stronie wypolerowanego mahoniowego przejścia, ich adwokat miał na ustach gładki, wyćwiczony uśmiech – ten rodzaj miny, który sugerował okrucieństwo, był po prostu kwestią dobrych manier i płatnych godzin. Moja matka, ubrana w swój niedzielny kaszmir, wpatrywała się twardo w pustą ścianę tuż nad moim lewym ramieniem, unikając mojego wzroku. Ojciec patrzył mi prosto w pierś, jakbym był z pary. A moja siostra, Ava, siedziała między nimi w nieskazitelnie białej marynarce, jakby odpowiednio skrojony strój mógł skutecznie wyprać jej winę.