Otuliłam płonący policzek, pochylając głowę, by ukryć twarz. Nie płakałam. Łzy były cennym zasobem i nie wolno ich było marnować na tych ludzi.
„Tak, tato” – wyszeptałam, a mój głos brzmiał całkowicie łamiącym się i uległym głosem. Pozwoliłam im uwierzyć, że ich brutalne potwierdzenie władzy całkowicie złamało mojego ducha.
Ale pod stołem moja dłoń natrafiła na dłoń Ethana. Ścisnęłam ją mocno, w milczeniu i rozpaczy.
Powoli wstałam, trzymając pochyloną głowę. „Przepraszam. Muszę iść”.
Odwróciłam się i wyszłam przez frontowe drzwi, Ethan tuż za mną. Wychodząc na chłodne wieczorne powietrze, wyjęłam telefon z torebki. Łzy zniknęły, zastąpione przez zimną, wyrachowaną i przerażającą jasność umysłu. Nadszedł czas, aby oficjalnie odwołać tę „akcję charytatywną”.
Rozdział 2: Planowanie w ukryciu
W chwili, gdy ciężkie drzwi wejściowe domu moich rodziców zamknęły się za nami z trzaskiem, iluzja mojej uległości zniknęła.
Ethan chwycił mnie za ramiona i obrócił twarzą do siebie w bursztynowym blasku lampy na ganku. Kiedy zobaczył gniewną, uniesioną pręgę w kształcie dłoni, która szybko formowała się na moim policzku, jego zazwyczaj ciepłe, łagodne oczy pociemniały, zamieniając się w kałuże absolutnej, przerażającej furii. Zacisnął szczękę tak mocno, że myślałem, że zęby mu pękną.
Cofnął się o krok w stronę drzwi, ponownie zaciskając dłonie w pięści.