1. Obietnica i przeczucie
Światła jarzeniówek w moim biurze zawsze sprawiały, że wszystko wyglądało nieco mdło, ale tego wtorkowego poranka ich blask był szczególnie przytłaczający. Moje biurko to była góra raportów finansowych, arkuszy kalkulacyjnych i na wpół pustych kubków letniej kawy. Byłam wyczerpana, to było zmęczenie do szpiku kości, które wynika z pracy na dwie zmiany, żeby mieć dach nad głową. Pocierałam skronie, próbując się skupić, ale moje myśli wciąż dryfowały tysiąc mil na południe, do miejsca zmyślonej magii i wykreowanej radości.
Zgodziłam się na wycieczkę do Disneya tylko dlatego, że Elliot spędził miesiące rysując Myszki Miki. Jego małe rączki, zazwyczaj tak delikatne, ściskały czerwone i czarne kredki z zaciętą determinacją, szkicując nieproporcjonalne, ale pełne entuzjazmu portrety kultowej myszki. Za każdym razem, gdy pokazywał mi nowy rysunek, zżerało mnie poczucie winy z powodu tak ciężkiej pracy. Byłam samotną matką, starającą się jak mogę, ale „moje najlepsze” często oznaczało, że Elliot spędzał wieczory z niańkami, podczas gdy ja zamykałam konta w firmie.