Mój powrót do zdrowia przebiegał powoli: najpierw kości, potem reszta. Terapia wydobyła na światło dzienne całe aspekty mojego życia, które ignorowałem przez lata. I pewnego dnia, kiedy poczułem się już na tyle pewnie, napisałem do doktora Caldwella list, aby podziękować mu za to, czego nie mogła zrobić moja rodzina.
Odpowiedział jednym zdaniem:
„Twoja przyszłość też jest ważna”.
Po raz pierwszy w to uwierzyłem.