Rozdział 1: Poranny telefon
Telefon zadzwonił o 6:47 we wtorek rano. Już nie spałem, popijając drugą filiżankę kawy i patrząc na padający za oknem mojej kuchni w Toronto śnieg. Grube, mokre płatki przywierały do szyby, roztapiając się w łzawiące smugi, które zniekształcały szary świt.