Osoba pisząca w białym notesie | Źródło: Pexels
Osoba pisząca w białym notesie | Źródło: Pexels
Reklama
Prawda była taka, że potrzebowaliśmy tej podróży. Oboje byliśmy zawaleni pracą. Prowadzę lokalne wydawnictwo, a Tom ciągle podróżuje jako konsultant regionalny. Minęło ponad 12 lat, odkąd ostatni raz wybraliśmy się na porządne wakacje. Odkąd dzieci poszły do podstawówki.
Ta podróż miała być naszym sposobem na odbudowanie więzi z samym sobą.
Bez dzieci. Bez maili. Bez telefonów. Po prostu budzimy się razem w cichym pokoju hotelowym w Wenecji, wędrując ręka w rękę wąskimi uliczkami, celowo się gubiąc. Miałam w głowie obraz nas siedzących w kawiarni we Florencji, popijających espresso, obserwujących świat. Odbudowujących więzi.
Dwa dni przed naszym wyjazdem Tom wszedł do kuchni z telefonem w dłoni, jakby właśnie eksplodował.
„Nie uwierzysz” – powiedział.
Odeszłam od kuchenki. „Co?”
Kobieta gotuje | Źródło: Pexels
Kobieta Gotuje | Źródło: Pexels
Reklama
Westchnął głęboko i potarł czoło. „Moja mama zaplanowała operację. Na przyszły tydzień. W tym samym tygodniu, co nasz wyjazd”.
Patrzyłam na niego. „Żartujesz”.
Pokręcił głową. „Kompletna operacja brzucha. Podobno powikłania po poprzedniej operacji przepukliny”.
„Znała nasze randki, Tom. Wie o nich od miesięcy”.
„Wiem” – powiedział.
„Mówiłeś jej dwa razy. Ja…”