Cisza zagłuszyła rozmowę.
„To nie jest śmieszne” – powiedział słabo.
„To nie żart”.
„Dlaczego mi tego nie powiedziałeś?” – wyszeptał.
„Bo chciałem się ożenić” – odparłem. „I nie uzależniać się od nikogo”.
Jego oddech stał się nieregularny.
„Dobrze. Możemy to rozwiązać” – powiedział pospiesznie. „Nie miałem tego na myśli. Byłem zestresowany…”
„Nie” – przerwałem. „Mówiłeś poważnie”.
Naomi podsunęła mi kolejny dokument.
„Trent” – kontynuowałem – „nie tylko mnie obraziłeś. Próbowałeś mnie bezprawnie eksmitować z domu. To działa na moją korzyść”.
„Nie możesz mnie wyrzucić!” – krzyknął.
„Nie” – powiedziałem spokojnie. „Sędzia może”.
W tle słychać było stłumiony głos:
„Proszę pana, proszę się odsunąć? To wiadomość służbowa”.
Jego głos się załamał. „Konfiskują mi laptopa. Mówią, że doszło do nieprawidłowości finansowych”.
Powoli odetchnąłem.
„Czy kiedykolwiek zapisał pan ten dom na swoją firmę?” zapytałem.
„Ja… mój księgowy zasugerował…”
No i stało się.
Naomi pochyliła się i po raz pierwszy odezwała się do telefonu, a jej głos brzmiał jak polerowana stal:
„Panie Walker, został pan wezwany. Musi pan zastosować się do nakazu wstępnego. Każda forma ingerencji będzie uznawana za naruszenie”.
Trent brzmiał, jakby w każdej chwili mógł się załamać.
„Proszę” – wyszeptał. „Tylko dopilnuj, żeby sobie poszli”.
Nie podniosłem głosu.