Ale kiedy wszedł do domu — spokojny, z kawą w ręku i lekko przekrzywionym krawatem — zapytałam wprost:
— Gdzie jest mój samochód?
Nie podniósł wzroku znad telefonu.
— Dałam go Lucii. Ona potrzebuje go bardziej niż ty.
Przez chwilę myślałam, że źle usłyszałam.
— Słucham?
W końcu spojrzał na mnie tym samym zmęczonym półuśmiechem, którego używał, gdy chciał mnie zbyć jako przesadną.