Rozdział 1: Pakiet odszkodowawczy
W sali sądowej unosił się wyraźny zapach przemysłowego wosku do podłóg i stęchłych pozostałości po złamanych obietnicach. Siedziałem sztywno na krześle z wysokim oparciem, wpatrując się w papiery rozwodowe rozłożone na ciężkim, mahoniowym stole. Czarny atrament prawniczego żargonu zdawał się wibrować i pływać mi przed oczami, niczym oszałamiająca mgła, ale moja ręka, spoczywająca na podłokietniku, była całkowicie nieruchoma