Myślałam, że jestem przygotowana na wszystko, kiedy zgodziłam się na wystawną pierwszą randkę. Ale kiedy mój partner zamówił najdroższe danie z menu, a potem odmówił zapłaty, stanęłam przed decyzją, która wystawiłaby na próbę moją cierpliwość i dumę oraz pokazała mi, co naprawdę liczy się w randkowaniu.
Reklama
W wieku 32 lat myślałam, że potrafię przewidzieć katastrofę, zanim się wydarzy.
Chciałabym powiedzieć, że przewidywałam to z Chloe, ale chciałam, żeby wieczór przebiegł tak dobrze, że ignorowałam wszystkie wczesne sygnały ostrzegawcze.
Zrobiłam sobie na jakiś czas przerwę od randek. Mój ostatni poważny związek zakończył się po cichu, jak świeca dopalająca się w pustym pokoju. Kolejne miesiące nie były samotne.
Były po prostu… ciche. Moje życie składało się wyłącznie z dni pracy, wieczorów spędzonych na nadrabianiu zaległości w serialach, które już widziałam, i znajomych, którzy pisali do mnie coraz rzadziej, bo wszyscy byli zajęci, po ślubie albo jedno i drugie.
Chciałabym móc powiedzieć, że przewidywałam to z Chloe.
To moja siostra Erin w końcu przekonała mnie, żebym spróbował jeszcze raz. „Jesteś zdecydowanie za porządny, żeby siedzieć w domu, Evan. Wyjdź, kolego. To nie koniec świata”.
Reklama. Zmusiła mnie do pobrania aplikacji randkowych w deszczowy czwartek i siedzieliśmy przy moim kuchennym blacie, przeglądając je i żartując, aż bolał mnie brzuch.
„Wow. Te kobiety są naprawdę pewne siebie, Ev”.
„I chcesz, żebym do kogoś podszedł?” zapytałem, trochę rozbawiony, trochę przestraszony.
„Wyjdź, kolego. To nie koniec świata, wiesz?”
***
Kiedy sparowałem się z Chloe, od razu wpadła mi w oko.
Była pewna siebie, ładna i szybko odpowiedziała czymś dowcipniejszym niż to, co jej wysłałem. Drażniła mnie moim zdjęciem profilowym, na którym trzymałem rybę i wyglądałem zdecydowanie zbyt poważnie jak na sobotni poranek.
Reklama
Napisała:
„Wielki przytyk czy kryzys wieku średniego?”
Odpowiedziałem: „A nie może być jedno i drugie?”
I to było wszystko.
Kiedy dopasowałem się do Chloe, od razu wpadła mi w oko.
***
Po kilku dniach rozmów Chloe zaproponowała kolację.
„Zróbmy coś wyjątkowego. Życie jest krótkie… trzeba się nim cieszyć”.
Pamiętam, że przez chwilę wahałem się, zanim odpowiedziałem. Byłem na randkach, na których „drobny dodatek” przeradzał się w ryzykowną grę o rachunek, albo na których mój partner po prostu znikał w łazience i nigdy nie wracał.
Reklama
Ale tym razem chciałem być szczery od samego początku.
Musiałem mieć pewność, że mój czas i energia nie pójdą na marne.
Po kilku dniach rozmów Chloe zaproponowała wspólną kolację.
Napisałam więc do Chloe: „Hej, żebyśmy się dobrze zrozumieli: zazwyczaj dzielę rachunek na pierwszej randce. To ułatwia sprawę i w ten sposób oboje jesteśmy na tej samej fali”.
Odpisała w niecałą minutę: „Słusznie! Nie ma problemu”.
Wydawało się to harmonijne.
„Okej, Evan” – powiedziałam sobie. „Może znaleźliśmy kogoś fajnego”.
***
Chloe wybrała restaurację, elegancką restaurację z owocami morza w centrum miasta. Oświetlenie było przyćmione, w tle grał delikatny jazz, a ceny w menu można zauważyć dopiero po uważnym przyjrzeniu się.
Reklama
„Słusznie! Nie ma problemu”.
Tego wieczoru wyprasowałam koszulę, której nie nosiłam od świąt i ćwiczyłam pogawędkę w łazience. Przypomniałam sobie: „Idziesz po prostu kogoś poznać, a nie na przesłuchanie do „Kawalera do wzięcia”.
Byłam pierwsza. Kelnerka się uśmiechnęła. „Poproszę stolik dla dwojga?”
„Tak, proszę. To rezerwacja na nazwisko Evana”.
Przybyłem wcześniej i usiadłem przy barze, udając, że studiuję kartę win. Za każdym razem, gdy drzwi się otwierały, zerkałem w tamtą stronę, niemal spodziewając się zobaczyć Chloe.
„Stolik dla dwojga, proszę pana?”
Reklama. Barman przykuł moją uwagę. „Czekasz na kogoś, stary?”
Skinąłem głową. „Pierwsza randka”.
Uśmiechnął się szeroko. „I poznaliście się online?”
„To takie oczywiste?”
„To, że co 30 sekund sprawdzasz telefon” – powiedział, chichocząc, wycierając szklankę.
Zanim zdążyłem odpowiedzieć, ktoś zawołał: „Evan?”
„Czekasz na kogoś, stary?”
Odwróciłem się i zobaczyłem ją: piękne długie włosy, czerwona sukienka i szeroki, promienny uśmiech. Od razu poczułem, że cała sala ją zauważyła.
Wstałam, prawie przewracając stołek. „Hej, Chloe. Znalazłaś tu wszystko w porządku?”
„Nie było trudno” – powiedziała, rozglądając się po restauracji. „Wow, to miejsce jest piękne”.