„Masz pięć minut, żeby przekazać swoje hotelowe imperium, Greino. Pięć minut, albo wydam rozkaz, żeby cię przymusowo zamknąć w szpitalu z powodu poważnego załamania nerwowego”.
Mój ojciec nawet nie mrugnął, grożąc, że zamknie mnie w wyściełanym pokoju, tylko po to, żeby ukraść mi towarzystwo. Siedział u szczytu mahoniowego stołu, mieszając swoje stare bordeaux i patrząc na mnie tym samym beznamiętnym spojrzeniem, jakim można by rzucić decyzję, którego konia uśmiercić. Myślał, że przystawia mi pistolet do głowy. Myślał, że jestem tą samą drżącą dwudziestoczteroletnią dziewczyną, którą wygnał pięć lat temu.