Czarny Piątek w Mall of America to specyficzny rodzaj ataku sensorycznego. To ryk konsumpcjonizmu, chaotyczna symfonia toreb zakupowych uderzających o kolana, piskliwy jęk przestymulowanych dzieci i powietrze przesycone zapachem precli Cioci Anne i drogich perfum z domu towarowego. To ostatnie miejsce, do którego się udajesz, jeśli pragniesz spokoju, ale to jedyne miejsce, do którego się udajesz, jeśli chcesz zniknąć w tłumie.
Moja jedenastoletnia córka, Lily, zacisnęła palce na moich tak mocno, że jej kostki nabrały barwy odtłuszczonego mleka. Pociągnęła mnie za sztuczną marmurową kolumnę w pobliżu rotundy, a jej oddech był tak urywany, że przeraziłem się.