Publicité

Moja bratowa ciągle „żartowała” z mojego poronienia, dopóki mój mąż o tym nie usłyszał.

Publicité

Ojciec Kevina przyjechał do szpitala, gdzie później przyjęto mnie na obserwację. Nie spodziewałam się go zobaczyć. Zapukał cicho w drzwi i zapytał, czy może wejść.

Skinęłam głową.

Przysunął krzesło do mojego łóżka i ciężko na nie opadł. Wyglądał starzej, miał więcej zmarszczek.

Zaczął mówić, zanim zdążyłam.

Przeprosił, że nie widział, jak Rachel traktowała go przez te wszystkie lata. Przyznał, że rodzina wymyślała wymówki dla jej „trudnej” osobowości, zamiast przyznać, że naprawdę potrzebuje pomocy. Nazywali ją intensywną i namiętną, podczas gdy powinni byli nazwać ją okrutną i niestabilną.

Powiedział, że wstydzi się, że mnie nie chronił.

Głos mu drżał, gdy opowiadał, jak blisko byli utraty mnie i dziecka z powodu kłamstw Rachel.

Chciałam się złościć, ale widok jego płaczu jeszcze bardziej to utrudniał. Opowiedział mi o Rachel jako dziecku – zawsze zazdrosnej o Kevina, zawsze czuła, że ​​nie jest wystarczająco dobra. Ich rodzice byli surowi i krytyczni, zwłaszcza wobec niej. W liceum przejawiała oznaki lęku i depresji, ale bagatelizowali to jako nastoletni dramat.

Kiedy poroniła po raz pierwszy, na długo przed narodzinami Vikrama, kompletnie się załamała. Poszła na terapię, ale po kilku sesjach przerwała. Rodzina uwierzyła jej, gdy mówiła, że ​​czuje się dobrze, ponieważ było to łatwiejsze niż stawienie czoła prawdzie.

Rozumiał, że jego przyznanie się do zdrady nie cofnie zdrady. Nic nie przywróci mi utraconego spokoju. Ale chciał, żebym wiedziała, że ​​teraz wyraźnie dostrzega swoje błędy i chce być lepsza.

Zapytał, czy nadal może być częścią życia swojej wnuczki.

Zgodziłam się, ale że wszystko się zmieni. Musi uszanować moje granice i nigdy więcej nie usprawiedliwiać Rachel.

Zgodził się od razu. Po jego wyjściu czułam się nieco mniej samotna, ale złość ciążyła mi na sercu.

Następnego ranka doktor Dove zmierzyła mi ciśnienie i zmarszczyła brwi, widząc wyniki.

Było nadal za wysokie.

„Musimy porozmawiać o porodzie” – powiedziała cicho.

Byłam w trzydziestym siódmym tygodniu ciąży – oficjalnie donoszonej – a mój stan przedrzucawkowy się pogarszał.

„Najbezpieczniejszym rozwiązaniem jest wywołanie porodu w ciągu jednego lub dwóch dni” – powiedziała.

Strach ścisnął mi serce.

Nie byłam na to gotowa. Wciąż przetwarzałam wszystko, co się wydarzyło; wciąż śniły mi się koszmary o policji i więziennych celach. Jak mogłabym sprowadzić na świat dziecko, skoro czułam się tak załamana?

Doktor Dove wysłuchała, a potem przypomniała mi, że bezpieczeństwo mojego dziecka musi być najważniejsze. Jeśli moje ciśnienie będzie nadal rosło, mogę dostać ataku padaczkowego lub udaru. Dziecko też może być w niebezpieczeństwie.

Kevin siedział cicho w kącie. Podszedł do mnie i wziął mnie za rękę.

„Będę przy tobie przez cały czas” – powiedział. „Nie musisz robić tego sama”.

Chciałam się od tego odciąć. Ale jednocześnie rozpaczliwie potrzebowałam kogoś, kogo mogłabym się przytulić.

Dr Dove dała nam kilka godzin do namysłu, ale jasno dała do zrozumienia, że ​​to nie jest wybór. Zaczęła podawać mi leki, żeby przygotować szyjkę macicy i zaplanowała poród na następny ranek.

Cały dzień spędziłam, próbując się psychicznie przygotować, jednocześnie starając się o tym nie myśleć.

Marina przyszła wieczorem z moją torbą do szpitala i kilkoma czasopismami. Pomalowała mi paznokcie u stóp na niebiesko, bo sama nie mogłam do nich dosięgnąć.

„Jesteś najsilniejszą osobą, jaką znam” – powiedziała. „Dasz radę”.

Nie do końca jej wierzyłam, ale doceniałam jej wysiłek.

Poród rozpoczął się tuż po szóstej rano, kiedy dr Dove przebiła mi wody płodowe. Skurcze zaczęły się od tępego bólu w dolnej części pleców i wkrótce stały się bardziej intensywne, aż w końcu przerodziły się w ostry ból.

Kevin cały czas czuwał przy moim łóżku i trzymał mnie za rękę podczas każdego skurczu. Pielęgniarki przychodziły i wychodziły, sprawdzały monitory i poprawiały kroplówkę. Ciśnienie krwi rosło z każdym skurczem, uruchamiając alarmy.

Godziny mijały. Próbowałam różnych pozycji, chodziłam po sali, kiedy tylko mogłam, i siadałam na piłce porodowej, którą przyniosła pielęgniarka. Nic nie pomagało na ból.

W południe miałam tylko cztery centymetry rozwarcia i byłam całkowicie wyczerpana. Dr Dove zasugerował znieczulenie zewnątrzoponowe, aby pomóc mi się zrelaksować i ewentualnie obniżyć ciśnienie krwi.

Zgodziłam się natychmiast.

Anestezjolog podał znieczulenie zewnątrzoponowe, gdy leżałam twarzą do dołu na poduszce. Kevin podtrzymywał mi ramiona i tłumaczył mi, jak to zrobić.

Ulga była niemal natychmiastowa. Nadal czułam ucisk, ale ostry ból zniknął. Spałam krótko między badaniami.

Poród

Publicité