Głos mojej matki trzeszczał w głośniku, łamiący się i spanikowany. „AVERY! Potrzebujemy pomocy, natychmiast!”
W tle słychać było Brittany, która płakała głośno i gniewnie.
„Co się stało?” zapytałam cicho, niemal z zaciekawieniem.
Mama wyszeptała: „Bank zamroził wszystko!”
Nie mamy dostępu do środków. Karty są odrzucane. Hotel grozi nam wyrzuceniem. Mówią, że to oszustwo. Avery, czyje to były konta?
Wpatrywałam się w pusty pokój i uśmiechnęłam się bez ciepła.
„Moje” – powiedziałam. „Nie twoje”.
Mama jęknęła. „Ale przenieśli mnie…”
„Próbowałaś” – poprawiłam. A próby zostały nagrane.
Brittany krzyknęła coś do telefonu. Ton mojej matki zmienił się z paniki w furię. „Wrobiłaś nas!”
Dałam chwili upłynąć.