Jeden z rogów przesunął się w górę.
Jakby coś utknęło między materacem a drewnianymi listwami.
„Mia” – wyszeptałam.
Poruszyła się lekko.
„Co się stało, mamo?”
Starałam się mówić spokojnie.
„Kochanie… czy ktoś był dziś w twoim pokoju?”
„Nie”.
„Słyszałaś coś?”
Pokręciła sennie głową.
Wsunęłam rękę pod krawędź materaca.
I dotknęłam czegoś, co zdecydowanie nie było częścią łóżka.
W chwili, gdy moje palce dotknęły przedmiotu pod materacem, przeszył mnie zimny dreszcz. Kształt wydawał się długi i sztywny, jak plastik albo metal. Szybko cofnęłam rękę i wstałam.
„Mia” – powiedziałam cicho – „chodź, usiądź ze mną na chwilę”.
Przetarła oczy i wstała z łóżka.