pochopnie po rozwodzie z Clare, biologiczną matką Sienny. Ich ledwo skrywana dezaprobata stała się ciągłym, cichym szeptem w tle naszego życia. Brat Prestona, Mike, i jego żona Janet nie byli lepsi. Konsekwentnie stawali po stronie Sienny, traktując ją jak nieomylnego anioła, który nie może zrobić nic złego. Każda drobna różnica zdań stawała się zwartym frontem przeciwko mnie. Mimo to wytrwałam, przełamując obojętność i szeptane osądy, ponieważ kochałam Prestona. Szczerze chciałam zbudować kochającą, spójną rodzinę z nim i Sienną. Myśl o poddaniu się była dla mnie osobistą porażką, zdradą złożonej przysięgi. Trzymałam się nadziei, że w końcu dostrzegą moje wysiłki, moją miłość i w pełni mnie zaakceptują.
Rozdział 2: Punkt krytyczny
Fasada w końcu runęła w marcową sobotę. Zaprosiłam na lunch trzy moje najbliższe przyjaciółki – Amy, Jessicę i Rachel. Od tygodni czekałam na to spotkanie, rzadką okazję do relaksu i kontaktu z kobietami, które naprawdę mnie rozumiały. Cały ranek spędziłam w wirze zajęć, przygotowując słynną lasagne według przepisu Prestona, pieczołowicie przygotowując patio z naszymi najlepszymi daniami i bujną gamą świeżych kwiatów. Sienna jednak była czarną chmurą wiszącą nad dniem. Preston ukarał ją poprzedniego wieczoru za przekroczenie godziny policyjnej o całe dwie godziny, a jej fochy były wręcz namacalne.
Kiedy moje przyjaciółki przyszły o 13:00, Sienna wciąż wylegiwała się na kanapie w salonie, pochłonięta telefonem, ubrana w znoszoną piżamę. Miała teraz 18 lat, była w ostatniej klasie liceum, ale wciąż mieszkała w domu, najwyraźniej zadowolona z trwania w stanie wiecznej adolescencji. „Sienna, kochanie” – powiedziałam łagodnie, starając się zachować miły ton pomimo narastającej irytacji. „Czy mogłabyś się ubrać? Moje przyjaciółki przyszły na lunch”. Nawet nie podniosła wzroku znad ekranu. „To też mój dom” – odparła, a jej głos ociekał bezczelnością. „Mogę się ubierać, jak chcę”. Policzki płonęły mi z upokorzenia, gdy przyjaciółki wymieniły się zakłopotanymi spojrzeniami. „Oczywiście, to twój dom” – odparłam, starając się zachować spokój, z nadludzkim wysiłkiem. „Pomyślałam tylko, że może zechcesz wpaść do nas na lunch, jak już się ubierzesz”. Wtedy Sienna w końcu uniosła głowę, a jej twarz wyrażała czystą pogardę. „Dlaczego miałabym chcieć jeść lunch z tobą i twoimi nudnymi przyjaciółmi?” – pry