„Grace?” – mruknęła.
Gardło mi się ścisnęło. „Ja… chyba tak.”
Zanim zdążyłam cokolwiek powiedzieć, w jej oczach pojawiły się łzy. Zadzwoniła do męża i wkrótce oboje mnie przytulili, jakbym miała za chwilę znowu zniknąć. Opowiedzieli mi o nocy, kiedy zniknęła ich córka: jak pielęgniarka zabrała ją na oddział położniczy na rutynowe badanie i jak zniknęła bez śladu następnego ranka. Bez śladu. Bez żadnego wyjaśnienia.
Kiedy powiedziałam im, co się stało, że dorastałam w przekonaniu, że…