1. Wstęp: Nieproszony gość
Klify Big Sur były ostrymi zębami wgryzającymi się w szare podbrzusze nieba. To brutalne miejsce na wesele, pomyślała Clara, patrząc, jak biała piana rozbija się o skały sto stóp niżej. Ale z drugiej strony, rodzina Sterlingów zawsze myliła przemoc z majestatem.
Wiatr smagał rąbek sukni Clary. Nie wybrała pastelowego odcienia, by wtopić się w otoczenie druhen, ani kwiatowego wzoru, który pasowałby do starannie dobranych hortensji, które zdobiły nawę The Aerie, ekskluzywnej kaplicy na świeżym powietrzu, którą jej ojciec wynajął za niewielką fortunę. Clara miała na sobie czerń. Była to jedwabna halka, surowa i elegancka, tworząca wyrazistą sylwetkę na tle miękkiego, rozproszonego światła pochmurnego popołudnia. Był to kolor żałoby, kolor sądu.