Wtedy Lily wyszeptała: „Nie dam rady. Kiedy byłam prześladowana w podstawówce, moja mama walczyła o mnie jak lwica. Była wyczerpana i smutna każdego dnia. Nie chcę, żeby znowu przez to przechodziła”.
Zakryłam usta. Zawsze mnie broniła.
„Chcę tylko, żeby mama była szczęśliwa” – powiedziała Lily. „Żebym sobie poradziła”.
Inna dziewczynka dodała cicho: „Bez ciebie, Lily, nie wiedziałabym, dokąd pójść”.
„Jesteśmy tacy sami” – odpowiedziała Lily. „Wspieramy się nawzajem”.
Moje łzy nasiąkły dywan.
To nie były dzieci wagarujące; to były dzieci szukające bezpieczeństwa.
A dorośli, którzy powinni im pomóc, nie zrobili tego.
Chłopiec dodał: „Nauczyciele to widzą, ale nie interweniują”.
„To dlatego, że dyrektor powiedział im, żeby nie komplikować im za bardzo” – powiedziała cicho Lily. „Powiedział, że przesadzam. Ostrzegł mnie, żebym nie sprawiał kłopotów”.
ciąg dalszy na następnej stronie