Rozdział 1: Klucz do iluzji
Popołudniowe słońce wlewało się przez ogromne, nieosłonięte okna trzypokojowego domu w stylu rzemieślniczym, oświetlając drobinki kurzu tańczące w cichym powietrzu. To była piękna przestrzeń – wysokie, sklepione sufity, oryginalne dębowe podłogi pachnące świeżym woskiem i olejkiem cytrynowym oraz okalająca dom weranda, która zdawała się błagać o leniwe niedzielne poranki.
Miał to być początek mojej „wieczności”.