Atmosfera w Ośrodku Informacji Bezpiecznej Komórkowej – SCIF – ma swój ciężar. Uciska bębenki uszne, cisza, która nie jest pusta, lecz gęsta od sekretów. Kiedy pułkownik O’Neal położył woreczek z dowodami na stalowym stole, pomieszczenie się zatrzęsło. Nie było to fizyczne przechylenie, ale nagły, zawrotny spadek moich dwóch odrębnych żyć, które gwałtownie się zderzyły.
„Pułkowniku, ona nie…” – zacząłem, instynkt samozachowawczy włączył się, zanim mój mózg zdążył cię wyłapać.