„Teraz wiem” – powiedział, unikając mojego wzroku. „Nigdy nie zdawałem sobie sprawy, ile ze sobą nosisz”.
Uśmiechnęłam się blado. Nie z radości. A ze zmęczenia.
— Zrozumiałeś to dopiero wtedy, gdy stało się to twoim problemem.
Zamilkł.
Powiedział mi, że jego matka płakała codziennie. Że jego brat był wściekły. Że właściciel zażądał kaucji. Że nagle zabrakło mu pieniędzy.
„Mama chce, żebyś porozmawiał” – dodał. Mówi, że doszło do nieporozumienia.