„Tylko ciebie mogłam poprosić” – powiedziała szybko. „Mama i tata nic nie mają. Moi przyjaciele by mnie osądzili, gdyby znali prawdę. Byłaś moją jedyną opcją”.
„Więc mnie wykorzystałaś”.
„Nie wykorzystałam cię” – warknęła. „Potrzebowałam pomocy”.
„Wykorzystałaś mnie” – powtórzyłem stanowczo. „Nie prosiłaś o pomoc. Manipulowałaś mną. Sprawiłaś, że czułam się winna. Traktowałaś mnie jak kogoś gorszego. A potem miałaś czelność oczekiwać, że pomogę ci wyjść z kłopotów”.
Nic nie powiedziała. Po prostu siedziała, a jej mina zmieniała się to z poczucia winy, to z postawy obronnej.
„Chcę zwrotu pieniędzy” – powiedziałem. „Wszystko. 4000 dolarów”.
Zaśmiała się gorzko. „Nie mam 4000 dolarów”. »
„W takim razie lepiej, żebyś sama to rozgryzła” – powiedziałam – „bo nie jestem już twoją prywatną księgową”.
Pochyliła się do przodu, a jej głos zniżył się. „Naprawdę to zrobisz? Odwrócisz się od własnej siostry?”
„Dawno temu się ode mnie odwróciłaś” – powiedziałam. „Po prostu nie zdawałaś sobie z tego sprawy, bo byłaś zbyt zajęta wykorzystywaniem mnie”.
Wstałam i zostawiłam na stole na wpół pustą kawę. „Daję ci dwa tygodnie na zebranie pieniędzy. Jeśli tego nie zrobisz, podejmę kroki prawne”.
Jej oczy się rozszerzyły. „Nie zrobiłbyś tego, prawda?”
„Po prostu spróbuj”.
Wyszłam z kawiarni i zostawiłam ją samą. Drżały mi ręce, ale czułam się silna. Po raz pierwszy od lat się nie poddałam.
Minęły dwa tygodnie, a Vanessa się do mnie nie odezwała. Codziennie sprawdzałam stan konta, mając nadzieję, że zobaczę wpłatę. Nic. Nie byłam zaskoczona, ale rozczarowana. W głębi duszy miałam nadzieję, że udowodni mi, że się mylę, że tym razem weźmie na siebie odpowiedzialność.
Piętnastego dnia dostałam od niej wiadomość. „Czy możemy się spotkać? Mam ci coś do powiedzenia”.
Umówiłam się z nią w parku niedaleko mojego mieszkania. To było miejsce publiczne – neutralny teren. Nie chciałam przeżywać kolejnej nieprzyjemnej sytuacji w restauracji czy kawiarni.
Kiedy dotarłam na miejsce, Vanessa siedziała już na ławce. Wyglądała okropnie. Miała włosy związane w niedbały kucyk i nie miała makijażu. Miała na sobie dżinsy i prosty sweter. Nigdy nie widziałam jej tak zwyczajnej.
„Dziękuję, że przyszłaś” – powiedziała, kiedy usiadłam obok niej.
„Masz moje pieniądze?”
Pokręciła głową. „Nie, nie zrobię tego, ale muszę ci coś wyjaśnić”.
Skrzyżowałam ramiona. „Proszę bardzo”.
Wzięła głęboki oddech. „Troy mnie zostawił”.
Mrugnęłam. „Co?”
„Wyjechał trzy dni temu” – powiedziała drżącym głosem. „Powiedział, że nie wytrzymuje już presji. Powiedział, że ma dość udawania, że ma dość długów, że ma dość wszystkiego. Spakował walizkę i zamieszkał z bratem”.
Nie wiedziałam, co powiedzieć. Poczułam nutę współczucia, ale szybko została ona przyćmiona frustracją.
„Przykro mi, Vanesso” – powiedziałam – „ale to nie zmienia faktu, że jesteś mi winna pieniądze”.
„Wiem” – wyszeptała. „Wiem. Ale nie mam pieniędzy. Nie mam nic. Karty kredytowe są pełne. Konta bankowe puste”. Troy schował swoją część oszczędności, które nam zostały. „Jestem kompletnie spłukany”.
„To znajdź pracę” – powiedziałam. „Sprzedaj swoje rzeczy”. Sama to wymyśl.
Zaśmiała się, ale zabrzmiało to pusto. „Naprawdę się starałam. Złożyłam podania do co najmniej dwunastu firm. Nikt nie chce mnie zatrudnić. Nie mam żadnych prawdziwych umiejętności. Jestem kurą domową od trzech lat. I te wszystkie markowe ubrania – to podróbki. Nie mogę ich sprzedać za grosze”.
Spojrzałam jej prosto w oczy. „Cały czas udawałaś”.
Skinęła głową, a w jej oczach pojawiły się łzy. „Wszystko było fałszywe. Podróże, ubrania, styl życia. Próbowaliśmy tylko zachować pozory. Myśleliśmy, że jeśli będziemy wyglądać na ludzi sukcesu, to w końcu osiągniemy sukces. Ale wszystko się zawaliło”.
Chciałam jej współczuć. Naprawdę. Ale myślałam tylko o tym, jak wciągnęła mnie w swój bałagan, jak wykorzystała mnie, żeby podeprzeć swoje fałszywe życie.
„Vanesso” – powiedziałam – „dokonałaś własnych wyborów. Wybrałaś życie ponad stan. Wybrałaś okłamywanie wszystkich”. Zdecydowałaś się wziąć ode mnie pieniądze i nigdy ich nie oddać. Nie mogę tego naprawić.
„Nie proszę cię, żebyś to naprawiła” – powiedziała, ocierając policzki. „Proszę tylko o więcej czasu”.
„Dałam ci dwa tygodnie”.
„Nawet nie próbowałaś” – dodałam.
„Próbowałam. Po prostu nie mam na to pieniędzy”.
„W takim razie pójdziemy do sądu”.
Wykrzywiła się. „Proszę, Jenna, nie rób tego. Jestem twoją siostrą”.
„Po prostu ciągle to powtarzasz”.