Upokorzenie nie zaczęło się od toastu. Zaczęło się trzy tygodnie wcześniej, leżąc niewinnie w mojej skrzynce pocztowej niczym uśpiona mina lądowa.
To był gruby, kremowy karton ze złotymi literami, odbijający popołudniowe słońce, ogłaszający zaręczyny Tessy Rowan i Dylana Harta. Pamiętam, jak trzymałam go w dłoni w kuchni, papier wydawał się gruby i drogi w porównaniu z moją szorstką, suchą od płynu do mycia naczyń skórą. Położyłam go na blacie obok sterty ostatnich zawiadomień i na wpół pustego kartonu soku jabłkowego. Kontrast był tak ostry, że wręcz satyryczny.