Travis odwrócił się do niej z tym niechlujnym, okrutnym uśmiechem.
— Idź odpracuj mój dług, ty głupia krowo.
Zanim zdążyła się cofnąć, chwycił ją za ramię tak mocno, że zabolało, i popchnął w stronę korytarza. Kilku gości wstało zaskoczonych — ale zbyt oszołomionych albo zbyt tchórzliwych, by zareagować. Dean również się podniósł.
— Travis, przestań.
Ale Travis już wpychał Naomi do gościnnej sypialni i otwierał drzwi tak, jakby przekazywał komuś swoją własność.