Zszokowany, gwałtownie uniósł głowę.
„To nie ty?”
„Nie jestem mściwy” – powiedziałem. „Gdybym chciał zemsty, nie siedziałbym tu i nie rozmawiał z tobą. Pozwoliłbym prawnikom robić swoje i patrzyłbym, jak wszystko się wali”.
Przełknął ślinę.
„Więc czego chcesz?”
Rozważałem to.
Chciałem odzyskać Laurę. Ale to było niemożliwe.
Chciałem, żeby lata cierpienia się skończyły. Chciałem, żeby zmartwienie zniknęło z jej twarzy za każdym razem, gdy próbowała go bronić. Nigdy nie chciałem stać przy jej trumnie.
Ale życie tego nie oddaje.
„Chcę” – powiedziałem powoli – „szacunku. Nie dla siebie. Dla niej. Za poświęcenia, które poniosła, żebyś mógł stać się tym, kim jesteś”.
Splótłem ręce na biurku.
„Zrestrukturyzuję firmę. Zgodnie z prawem. Przejrzyście. Tak, jak powinno być od początku. Będą audyty. Kontrole. Zabezpieczenia dla pracowników, którzy latami musieli znosić twoje wybuchy gniewu, bo bali się utraty pracy”.
Zaczął protestować.
„Starałem się być sprawiedliwy” – powiedział słabo.
„Danielu” – powiedziałam stanowczo, ale spokojnie – „to nie czas na przepisywanie historii. Oboje wiemy, jak traktowałeś ludzi”.
Spuścił wzrok.
Czytaj dalej na następnej stronie
Aby poznać pełny czas przygotowania, przejdź na następną stronę lub kliknij przycisk „Otwórz” (>) i nie zapomnij PODZIELIĆ SIĘ ze znajomymi na Facebooku.