ąpcem i pazernym, ona i jej ukochany syn od miesięcy czerpali korzyści z mojej stabilności finansowej, aby łatać dziury, do których nie chcieli się otwarcie przyznać.
Mariana poradziła mi, żebym zachował spokój.
Po pierwsze: zablokuj dostęp do wszystkich wspólnych kont.
Zażądaj wyciągów bankowych.
Zbierz całą dokumentację potwierdzającą moje składki na rzecz departamentu, pożyczki i dodatkowe płatności.
Powiedziała mi też coś, co mnie uspokoiło:
jeśli uda mi się udowodnić niewłaściwe wykorzystanie wspólnych funduszy i ukrywanie długów, będę mógł chronić swoją część, odzyskać to, co mi się należało, i udokumentować niegospodarność w małżeństwie. Nie chodziło o zemstę. Chodziło o to, żeby nie wciągnęli mnie razem z sobą w otchłań.
W tym samym tygodniu odkryłem brakujący element układanki.
Diego nie tylko przelał pieniądze bez mojej wiedzy, ale też wykorzystał mój numer telefonu i adres e-mail jako dodatkowy kontakt.