Mariana poradziła mi, żebym zachowała spokój.
Po pierwsze: zablokuj dostęp do wszystkich kont współdzielonych.
Poproś o wyciągi bankowe.
Zbierz całą dokumentację potwierdzającą moje składki na rzecz działu, pożyczki i dodatkowe płatności.
Powiedziała mi też coś, co mnie uspokoiło:
Jeśli uda mi się udowodnić sprzeniewierzenie funduszy małżeńskich i ukrywanie długów, będę mogła chronić swoją część, dochodzić tego, co mi się należało, i udokumentować niegospodarność w małżeństwie.
Nie chodziło o zemstę. Chodziło o to, żeby nie wciągnęli mnie w to razem ze sobą.
W tym samym tygodniu odkryłam brakujący element.
Diego nie tylko przelał pieniądze bez mojej wiedzy, ale także podał mój numer telefonu i adres e-mail jako kontakt pomocniczy w kilku dokumentach firmowych Lucii.
Prawdopodobnie dlatego, że to ja zawsze odpowiadałam szybko i „robiłam dobre wrażenie”.
W ten sposób otrzymywałam wezwania do zapłaty, wezwania do zapłaty i szczególnie drażliwy e-mail od dostawcy z groźbą podjęcia kroków prawnych za brak płatności.
Moje nazwisko nie było wymienione jako głównego właściciela konta, ale byłem wystarczająco blisko, aby móc zareagować, gdyby pojawiły się jakieś problemy.