Z góry świat nie wydaje się mały. Wydaje się dokładnie tak wielki, jak problemy, które wciąż musimy rozwiązać. Patrzyłem, jak siatka poniżej układa się w historie, których nigdy nie usłyszę, i czułem się zaszczycony, będąc przypisem w tak wielu szczęśliwych zakończeniach, których nie dane mi będzie doświadczyć. Światło w kokpicie rzucało smugę światła na stół; horyzont błagał o cierpliwość; skrzydło pozostawiło swój cichy podpis na niebie.
Niektóre zakończenia świętuje się fanfarami trąbek i konfetti. Moje zakończyło się wahadłowymi drzwiami i uruchomieniem silnika. To samo zdanie, które wyzwoliło mnie przy bramce, nadal jest aktualne.
Nie byłem stworzony do latania tak nisko.
Platforma zamarła dokładnie wtedy, gdy było to potrzebne. Życie znów zaczęło toczyć się samo. Dotrzymuję obietnicy. Trzymam się planu lotu. Kontynuuję.